Jeśli czytacie bloga trochę dłużej, to wiecie już na pewno, że uwielbiam Woody'ego Allena. Jednak z niemalże czystym sumieniem mogę stwierdzić, że nie jestem zupełnie bezkrytyczna wobec mojego Mistrza. Zdarza się (choć rzadko), że jakiś jego film nie do końca przypada mi do gustu. Tak było np. z O północy w Paryżu. Dlatego też, w moim skromnym mniemaniu, w kwestii filmów Woody'ego można na moim zdaniu polegać ;-). A ja mówię Wam: idźcie do kina!
